Z prozą Pani Magdaleny Kordel –
autorką bestsellerowego Uroczyska i Sezonu na cuda – mam do czynienia po raz
pierwszy. Przyznaję, że było to bardzo przyjemne zawiązanie znajomości, która,
mam nadzieję, przetrwa dłużej.
Jak się okazuje Okno z widokiem nawiązuje do wątków poruszanych w innych powieściach Pani Magdaleny,
osadzonych w przepięknym górskim miasteczku – Malowniczym. Żałuję, że nie
rozpoczęłam lektury właśnie od nich, jednak z pewną nieśmiałością przyznam,
że nie wiedziałam o powiązaniu tych pozycji. To przeoczenie jednak w niczym nie zamąciło
mojego popołudnia z książką. Znajomość poprzedniej części nie była mi
niezbędna, by móc zatopić się w historii urokliwego miasteczka i jego
mieszkańców.
Ale do rzeczy.
W Oknie z widokiem poznajemy doktor archeologii – Różę – która postanawia
odwiedzić swoją babcię. Jej niespodziewane wizyty zawsze wiążą się z jakimś
ważnym lub bolesnym wydarzeniem z jej życia. Nie inaczej jest tym razem. Młoda
kobieta postanawia zaszyć się w Malowniczym po tym, jak jej dobre imię zostało
zszargane, gdy do sieci przeniknęły jej nagie zdjęcia. Mimo, że Róża została
oczyszczona, niesmak pozostał. Któż inny, jak nie babcia, potrafi załagodzić
nawet największy ból?
Bohaterka nie spodziewa się
jednak, że miasto jej dzieciństwa będzie potrzebowało jej dużo bardziej niż ona
jego. Na miejscu dowiaduje się, że kapliczce św. Antoniego, do której od zawsze
była przywiązana grozi przeniesienie i prawdopodobnie zniszczenie. By tego
uniknąć, Róża wraz z księdzem obmyśla intrygę mającą uratować świętego.
Próba ratunku przyniesie ze sobą
nie tylko szereg archeologicznych odkryć, spotkań z niezwykłymi ludźmi,
niecodziennych przygód, szczyptę romansu, ale także pozwoli na odkrycie kilku
rodzinnych sekretów z przeszłości.
Beletrystyka niezwykle
rozrywkowa, humorystyczna. Wątek archeologiczny jest wyjątkowo interesujący i
stanowi jedną z najmocniejszych stron książki.
Gra kontrastów to cecha
charakterystyczna tej powieści: autorka łączy przeszłość z teraźniejszością,
magię z religią, świętość z demonizmem – znajdziemy tu prawdziwie wybuchowy
koktajl. Wszystko to okraszone dowcipem.
Ciepła historia, która uprzyjemni
nam deszczowe popołudnie.
Polecam.